19 maja byliśmy na Base Expo w Muzeum Historii Polski w Warszawie — największym wydarzeniu ekosystemu BaseLinker, które ściąga sprzedawców, integratorów i dostawców narzędzi z całego polskiego e-commerce. Pojechaliśmy posłuchać, czym dziś naprawdę żyje branża. Wróciliśmy z notatkami, w których jeden wątek powtarza się częściej niż jakikolwiek inny.
Nie jest to nowy marketplace. Nie jest to nowy kanał reklamowy. To brak procesów, złe zarządzanie danymi i brak automatyzacji — które razem kończą się tym samym: brakami magazynowymi.
Zresztą powiedział to sam organizator. Już na otwarciu, na slajdzie „Największe wyzwania sprzedawców", Base wymienił obok siebie: „Sprzedaż rośnie, ale zysku dalej nie widać", „Które produkty warto promować?" i — wprost — „Czy wystarczy mi zatowarowania na sezon?". Reszta dnia tylko to potwierdzała.

Co naprawdę sprzedaje: technologia, marketing czy procesy?
Tak był zatytułowany jeden z głównych paneli dyskusyjnych („What Really Drives Sales in E-commerce Today — Technology, Marketing, or Processes?"). Odpowiedzi panelistów były zgodne w zaskakującym stopniu: sprzedaje brand, a zaraz za nim — proces. Technologia była wymieniana na końcu, jako narzędzie, nie przyczyna.
Najmocniej zapadły nam w pamięć przykłady z branży fashion. Sklepy przygotowywały kampanie, wydawały realne budżety na reklamę — a potem sprzedaż nie nabierała rozpędu, bo produktów nie było w magazynie. Pieniądze poszły na ściągnięcie klienta do oferty, której fizycznie nie dało się kupić.
To nie był pojedynczy przykład. Out-of-stock wracał w dyskusji wielokrotnie — jako domyślny stan, nie wyjątek. Padło też wyliczenie, które warto zapamiętać: ponowne pozyskanie klienta, który odszedł przez brak towaru, kosztuje około pięć razy więcej niż jego utrzymanie. Brak na półce to nie tylko stracona sprzedaż z dziś — to spalony budżet marketingowy i klient, który następnym razem kupi u konkurencji.
„Stop Guessing" — dane są, ale nikt z nich nie korzysta
Drugi mocny sygnał przyszedł z sesji Base Analytics — nomen omen zatytułowanej „Stop Guessing. Build an Effective E-commerce Strategy Powered by Data". Pokazano rozwój dashboardów: widoki marży, dochodu netto, trendów sprzedaży.
I tu ciekawostka prosto ze sceny: prowadząca przyznała, że najtrudniej jest przekonać sprzedawców, żeby w ogóle z analityki korzystali. Dane są zbierane. Dashboardy istnieją. A duża część firm nadal nie analizuje nawet marży na poziomie pojedynczego SKU.
To spina się z szerszym obrazem z całego wydarzenia: dane jako przewaga konkurencyjna były tematem wielu wystąpień, ale między „mam dane" a „podejmuję na ich podstawie decyzje zakupowe" jest przepaść, w którą wpada większość średnich sklepów. Nie z lenistwa — z braku czasu, procesów i narzędzi, które zamieniałyby liczby na decyzję.
Skąd się bierze ten problem? Trzy braki, jeden skutek
Składając rozmowy z paneli i kuluarów, schemat wygląda tak:
Brak procesów. Zakupy robione „na czuja" albo na szybkiej średniej z ostatnich tygodni. Decyzje odkładane, bo nikt nie jest ich pewien. W rozmowach przewijało się wprost: tam, gdzie nie ma poukładanych procesów, firma traci najwięcej pieniędzy.
Złe zarządzanie danymi. Historia sprzedaży rozsiana po systemach, niespójne kartoteki produktów, warianty i zestawy liczone raz tak, raz inaczej. Nawet jeśli ktoś chce planować, najpierw musi tygodniami sprzątać dane.
Brak automatyzacji. Nawet w firmach, które analizują sprzedaż, decyzja zakupowa to nadal ręczna praca w arkuszu — powtarzana co tydzień, podatna na błędy i na to, że akurat nie było czasu.
Skutek jest zawsze ten sam: kampania bez towaru, bestseller znikający z oferty w szczycie sezonu, kapitał zamrożony w produktach, które nie schodzą.
Nasz wniosek z Expo
Pojechaliśmy na Base Expo sprawdzić, czy problem, który rozwiązujemy, jest realny. Wróciliśmy z mocniejszym przekonaniem niż przed wyjazdem — bo usłyszeliśmy go nie od siebie, tylko od sprzedawców, konsultantów i panelistów, niezależnie od branży i skali.
Polski e-commerce nie przegrywa na technologii ani na marketingu. Przegrywa na powtarzalnym, nudnym procesie: co zamówić, ile i kiedy — robionym dziś ręcznie, na wyczucie, w arkuszu.
Dokładnie po to budujemy Planislav: prostą listę zakupową, która zna historię sprzedaży Twojego sklepu — uwzględnia sezonowość i bieżące trendy — i mówi wprost: kup X sztuk do dnia Y. Bez konfigurowania, bez 500 przycisków, bez kolejnego arkusza do utrzymywania.
Przestań zgadywać, ile zamówić. Sprawdź planislav.com — do 100 SKU bezpłatnie.
Byłeś/aś na Base Expo? Masz inny obraz tego, co najbardziej boli polski e-commerce? Napisz do nas — rozmawiamy z każdym sprzedawcą, który chce planować zakupy lepiej.
